sobota, 28 czerwca 2014

Dodatek #1/10 - Alfabet 'Wy będziecie następni' cz. II

A jak A czyli główny wątek opowiadania. W rozdziale XXIV, który został opublikowany 22 czerwca 2013 okazało się, że główną antagonistką historii jest Amelia, która została uznana za zmarłą w I rozdziale. Większość czytelników uznaje rozdział XXIV za najbardziej szokujący.

B jak bulimia. Na tą chorobę cierpiał Josh. Chcieliśmy w ten sposób ukazać, że ta choroba również dotyczy chłopców.

C jak ciekawostki. Kolejnym dodatkiem będzie post z ciekawostkami opowiadania. Dowiemy się dokładnie ile było wszystkich par czy poznamy tożsamość osoby, która wystąpiła w każdym rozdziale.

D jak ''Dziś pytanie, dziś odpowiedź''. Była to zakładka, w której mogliście porozmawiać z bohaterami opowiadania. Do tej pory zadano ponad 300 pytań! Powstało cztery zakładki do ich zadawania.

F jak fan finction. Sądzę, że nikomu nie przytrafiła się podobna historia, ponieważ jest zbyt nieprawdopodobna. Szczerze, to nikomu nie życzę, by przeżył coś podobnego.

G jak grono pedagogiczne. Nauczycielami w szkole, do której uczęszczali bohaterowie byli m.in. Tulisa Contostavlos czy David Beckham. Dyrektorem szkoły była Sharon Osbourne.

I jak informacje. Amelia większość informacji otrzymywała dzięki monitoringowi oraz podsłuchom, kótre zostały umieszczone w domach bohaterów. Informatorami byli również m.in. Gemma Styles czy Austin Swift.

K jak kontynuacja. Po namowach czytelników opowiadanie zostało kontynuowane. Tytuł brzmiał - Powrót na Coronation Street czyli Wy będziecie następni II. Po opublikowaniu VIII rozdziałów został usunięty.

L jak Londyn, a dokładnie przedmieścia stolicy Wielkiej Brytanii były świadkami historii nastolatków z Coronation Street.

M jak miłość. Uważam, że jedynie związek Eleanor i Louisa opierał się na prawdziwym uczuciu. Eleanor po śmierci ukochanego za cel postawiła sobie odkrycie tożsamości A.

N jak nowotwór. Jeden z wątków, który zamierzaliśmy poruszyć, ale nie starczyło nam pomysłów na jego wprowadzenie.

P jak Pretty Little Liars. Oboje jesteśmy wielkimi fanami Kłamczuch z Rosewood. Obecnie w USA w stacji ABC Family emitowany jest V sezon, a już zapowiedziano VI i VII.

R jak rower. Przez pierwsze dwa sezony ulubiony środek komunikacji Nialla, dopiero w późniejszych sezonach mowa jest, że Niall poruszał się samochodem czy pociągiem.

S jak Sophie. Jedna z autorek opowiadania, to ona zajmowała się wstawianiem tekstu, odpowiadaniem na pytania i kontaktu z czytelnikami. W sekrecie wyznam Wam, że dziś wyszła za mąż.

T jak tytuł. Nigdy nie wyznałem Sophii, że tytuł zaczerpnąłem z filmu Ty będziesz następna. Gdzieś widziałem kiedyś komentarz z informacją, że jest taki film. Ciekawostka - w owym filmie wstąpiła m.in. Rumer Willis czy Julian Morris, którzy występują również w Pretty Little Liars.

W jak wątki. W opowiadaniu występowało kilkanaście wątków, chociaż wszystko kręciło się wokół A i jej zemsty na nastolatkach z Coronation Street.

Z jak zakończenie. Epilog został opublikowany 28 czerwca 2013 i został zakończony wielkim cliffhangerem. Wiele osób żądało, by opowiadanie miało część drugą. 

____________

Autor: Dokładnie rok temu został opublikowany epilog opowiadania i z tej okazji przed Wami pierwsza część dodatków, których będzie 10.Od jakiegoś czasu moje stosunki z Sophie nie są najlepsze,dlatego chciałem poinformować, że zostaniemy tylko znajomymi. Nie chcę pisać o przyczynach, ale życzę Sophie wszystkiego, wszystkiego dobrego nie tylko z okazji ślubu. Tak, tak! Dziś Sophie wyszła za mąż. Dlatego jutro opublikuję post, pod którym będzie mogli jej i Filipowi złożyć życzenia na nową drogę życia. Mam nadzieję, że zrobimy jej niespodziankę.
Dobranoc, 
- M.

wtorek, 12 listopada 2013

To już dwa tysiące!!!

  Kilka dni temu Wy będziecie następni przekroczyli dwa tysiące komentarzy! Wraz z Sophie serdecznie dziękujemy za każde słowo, dłuższe czy krótsze, ale ważne, że było i dawało nam kopa do napisania. Dlatego chcemy oficjalnie poinformować, że zaraz na początku 2014 roku, zaczynamy nowe opowiadanie, które częściowo będzie przypominać Wy będziecie następni. M.in. będzie motyw A, ale w innym wydaniu. Nie chcemy za wiele zdradzać, by nie psuć Wam niespodzianki. Tytuł roboczy to Sabotage, chociaż jeszcze może ulec zmianie. Akcja będzie się rozgrywać w Sydney w Australii, a wystąpią m.in. Ariana Grande, Niall Horan, Eleanor Calder czy Conor Maynard. Opowiadanie ma składać się pierwotnie z trzech sezonach po 8 epizodów plus prolog i epilog. Naszą inspiracją jest m.in. Gossip Girl (Plotkara). Będziecie chętni czytać?

  P.S.
  Sophie, która wróciła do Polski, nie zamierza pisać dalej Zabójcy w bieli ja również dlatego to opowiadanie zostaje anulowane. Kontynuacja Wy będziecie następni zakończy się w drugiej połowie stycznia 2014, a czeka Nas jeszcze 7 rozdziałów oraz epilog.

poniedziałek, 1 lipca 2013

The End

  Wisława Szymborska w czasie odbierania Literackiej Nagrody Nobla w 1996 roku powiedziała- „Podobno w przemówieniu pierwsze zdanie jest zawsze najtrudniejsze. A więc mam je już poza sobą...''. Również ja mam już za sobą początek pożegnania. Tak odchodzę, zapewne wiele osób już o tym wie, ale chcę ogłosić to oficjalnie. Kocham pisać i zamierzam nadal przelewać na papier swoje myśli. Zapewne wiele osób zadaje Sobie pytanie- dlaczego? Co się stało? Odpowiedź jest jedna- wyjeżdżam. Nie wiem czy na stałe, ale na najbliższe miesiące na pewno. Już za Wami tęsknię *Sophie ociera łzy*. To była dla mnie trudna decyzja, podjęłam ją po długich namysłach. Teraz już nie mogę jej odwołać.
  Dlatego swoje nazwijmy to 'dziedzictwo' postanowiłam przekazać znajomemu. Bardzo dobremu znajomemu z uczelni- Mateuszowi. To on będzie pisał kontynuację 'Wy będziecie następni' - 'Powrót na Coronation Street czyli Wy będziecie następni II'. Co do 'Wiadomości' to postanowiłam anulować to opowiadanie. Wątki, które miały być tam poruszane Mateusz obiecał zawrzeć w kontynuacji 'Wy będziecie następni'. Dalej co z 'Zabójcą w bieli'? Dzisiaj po długich namowach, ten blog przyjął również Mateusz. Planowałam przekazać je, któremuś z czytelników, ale stwierdziłam, że wolę oddać je osobie, którą znam i darzę zaufaniem. Jedynie 'Revenge' chcę doprowadzić do końca. Jest to opowiadanie bardzo dla mnie ważne z kilku powodów, zdradzę tylko dwa. Po pierwsze było dedykowane mojemu bratu Hubertowi. Braciszku, śpij spokojnie. A po drugie w nim zawarłam swoje wątki autobiograficzne. Będę starała się zakończyć to opowiadanie jak najszybciej, ale epilog planuję na drugą połowę sierpnia. Posty będzie zamieszczał Mateusz, będę mu je przesyłała drogą e-mailową. Jak już możecie zauważyć usunęłam informacje o sobie ze swojego profilu czy z zakładek 'autorka'. Mateusz około weekendu już przejmie całkowicie i mój profil, jak i moje blogi. Proszę, przyjmijcie go z otwartymi ramionami.
  Kończąc już, kocham Was wszystkich i każdego z Was chciałabym spotkać i przytulić. Daliście mi siłę do walki, uwierzyłam, że jestem zdolna coś osiągnąć. Dziękuję Wam serdecznie.

  Wasza Sophiexxx.

  P.S.

  Zapomniałabym jeszcze napisać kilka słów o Mateuszu. Jak już wspominałam poznaliśmy się na studiach, to było na drugim roku. Bardzo szybko złapaliśmy wspólny kontakt, bardzo przypominał mi mojego brata, ma również podobne zainteresowania co ja. Mam nadzieję, że go pokochacie. Trzymam kciuki, by tak się stało. Kilka osób mi pisało, że nie da się mnie zastąpić, ale uwierzcie mi na słowo, on pisze jeszcze lepiej o mnie. Jako dowód przywołam informację, że pisał kiedyś opowiadanie z trzydziestoma bohaterami, a do tego posty pojawiały się codziennie. On to dopiero ma (przepraszam za sformułowanie) 'łeb'. Ogląda tyle seriali, czyta jeszcze więcej książek. Ma wyobraźnie jak dziecko, ale tę cechę w nim lubię najbardziej. Jest to ewenement na skalę światową, że dwudziestolatek ma tysiąc pomysłów na minutę. Przyszykujcie się na romanse, zdrady, zgony, itp...
  Powitajcie Mateusza!

piątek, 28 czerwca 2013

Epilog

 / Nelly Furtado ft. James Morrison - Broken Strings /

  Tu kończy się moja historia o nastolatkach z Coronation Street. Wszystkie tajemnice zostały wyjaśnione. Poznaliśmy tożsamość A, kiedy ja poznawałem tę historię, to nie byłam tym faktem zdziwiona. Pierwsza myśl, nawet ta najmniej prawdopodobna zawsze jest prawidłowa. Pierwsza wiadomość od A i od razu nasuwa się myśl, to Amelia... ale chwila, ona nie żyje. Londyn ma jednak swoje historie i 'Wy będziecie następni' jest jedną z nich. To co jest mało prawdopodobne, albo nawet nierealne, staje się rzeczywistością. Najgorszy koszmar staje się realny, a miłość i przyjaźń zostają wystawione na próbę. 

  Wracając jednak do dalszych losów naszych nastoletnich bohaterów. Pewnie jesteście ciekawi co działo się po pamiętnej nocy? 

  Kilka dni później,

  nad Londynem od samego rana świeciło słońce, każdy mieszkaniec chciał jak najlepiej wykorzystać ten dzień. Niall wyjrzał przez okno, spojrzał na piękną panoramę miasta. Pomyślał wtedy o jednym- natura cieszy się wraz z nim. Odsłonił zasłony, a następnie odwrócił się. Selena nadal była nieprzytomna, dr Emeli mówiła, że jej rana nie jest zbyt głęboka i wyjdzie w tego cało.

  Blondyn powrócił do łóżka brunetki i usiadł na taborecie. Chwycił jej dłoń, którą ucałował. Odgarnął jej  włosy z czoła. Była dla niego najważniejsza. Dla niej był w stanie zrobić wszystko. Udowodnił to w ciągu całego roku. Dla miłości złamał swoje zasady, nigdy nie wyobrażał sobie, że dla uczucia będzie w stanie tyle poświęcić. Położył głowę na białej pościeli. Całą noc czuwał przy ukochanej.

  - Niall? - usłyszał cichy głos Seleny. Natychmiast podniósł głowę i na nią spojrzał. Była bardzo blada, ale nadal była bardzo piękna.

  - Tak, to ja - odpowiedział, lekko się uśmiechając. - Jak się czujesz? - zapytał. - Wiem, że boli, ale doktor Emeli zapewniła, że wyjdziesz z tego cało.

  - Dobrze - szepnęła panna Gomez. - Czy to oznacza, że ja żyję? - zapytała retorycznie. Rozejrzała się dookoła, by uświadomić sobie, że znajduje się w szpitalu.

  - Oczywiście - odrzekł blondyn. - Rana nie była zbyt głęboka, do wesela się zagoi jak to mówią - zażartował. Na jej twarzy pojawił się radosny uśmiech.

  - Gdzie Josh? George? Oni żyją? Prawda? - zapytała. - To Amelia była A, ona żyła - powiedziała jednym tchem.

  - Wiem o tym - oświadczył spokojnie Niall. Następnie chwycił dłoń ukochanej. Spojrzał jej prosto w oczy. - Bardzo mi przykro, ale Josh i George nie żyją - powiedział. - Josh został znaleziony martwy na parkingu, a rana George'a okazała się śmiertelna. - Dziewczyna zaczęła płakać. Straciła Josha, swoją miłość, to z nim tyle przeszła. Marzyła, że to z nim spędzi resztę życia. Niall mocno ją przytulił.

  - Mam dla ciebie niespodziankę - szepnął jej na ucho. Selena otarła swoje łzy z policzka. Nie miała już sił na płacz. Przez cały okres tyle przeszła.

  - Jaką? - zapytała, tuląc się w jego ramionach. Czuła się w ich bezpiecznie. Niall masował ją delikatnie po plecach.

  - Daj mi chwilę - powiedział, następnie wstał z miejsca i wyszedł z sali. Selena pomimo bólu podniosła się do pozycji siedzącej.

  Po chwili drzwi od sali otworzyły się, do środka weszła uśmiechnięta Eleanor. Na jej widok panna Gomez zasłoniła usta.

  - Przecież, to nie...- szepnęła. - Amelia i George mówili, że nie żyjesz. Jak to możliwe? To jakiś cud, El to naprawdę ty?...

  - Cześć Sel - przerwała jej panna Calder. Przyjaciółki natychmiast wpadły sobie w ramiona. Jako jedynym udało im się wyjść z tego cało. Wiele wycierpiały, ale dzięki temu stały się silniejsze. - To one mnie uratowały - wskazała na drzwi. Do środka weszła uśmiechnięta Jade trzymając Tulisę za rękę. - Gdyby nie Jade i Tulisa to mnie, by już nie było na świecie. To dzięki im udało mi się przeżyć. Będę im wdzięczna do końca życia.

  - Przestań, El - Tulisa poklepała dziewczynę po ramieniu. - Każdy, by tak postąpił.

  - No nie wiem - odezwała się Jade. - Dla mnie jesteś jak Xena, kochanie - panna Twirlwall zwróciła się do Tulisy, a następnie pocałowała namiętnie ukochaną.

  - Jesteście razem? - zapytała zdziwiona Selena. - Jesteś nieprzytomna kilka dni, a tu dzieją się takie rewelacje.Zwariowana Jade i seksowna Tulisa razem. Wow! - powiedziała sama do siebie.

  - Nie tylko one - do środka wszedł Austin z Danem. Chłopcy trzymali się za ręce. Austin nadal miał siniaki na twarzy i kilka szwów.

  - Wy też? - zapytała panna Gomez. - No pięknie. Przespałam taki okres. Gratulacje, panno Gomez. Jak już coś się dzieje pozytywnego to beze mnie.

  - Tak, jesteśmy razem - odrzekł radośnie Dan, całując ukochanego w policzek. - Ja wieczny playboy usidlony przez nastolatka. Życie się zmienia.

  - No to pięknie - stwierdziła panna Gomez. - Jeszcze coś mnie zaskoczy? - spojrzała na znajomych. Swój wzrok zatrzymała na El.

  - Chyba tak - odpowiedziała cicho Eleanor, chowając swój wzrok.

  - Jesteś z Niallem? - zapytała natychmiast Selena. Od zawsze widziała ich razem. Byli sąsiadami, później przyjaciółmi. To musiało się tak skończyć.

  - Nie - El zaczęła się śmiać. - Moim Supermenem jest Michael - wskazała na komisarza, który właśnie zamykał za sobą drzwi.

  - Naprawdę - Selena zrobiła wielkie oczy. Tego nigdy się nie spodziewała. Życie potrafi zaskoczyć i to bardzo pozytywnie.

  - Czy ta historia ma happy end? - zapytał komisarz Trevino, biorąc Eleanor na kolana, a następnie całując ją w szyję. Ma co panna Calder cicho się zaśmiała.

  - Na to wygląda - stwierdził Niall. Na twarzach wszystkich zagościł wielki uśmiech.

***

  W prosektorium znajdowały się trzy ciała. Dwa należały do mężczyzn, a jedno do kobiety. Patolog po ich umyciu zaczął uzupełniać dokumenty. Czynność przerwało mu pukanie do drzwi. Po chwili drzwi uchyliły się, do środka wszedł pastor Harris.
  - Chciałem odebrać ciało Amelii Lily - odezwał się. Chusteczką zasłaniał usta. Podszedł bliżej biurka.
  - Oczywiście - odpowiedział mężczyzna. - Musi pan tylko podpisać dokumenty. Czy chce pan zobaczyć ciało? - patolog wstał z miejsca.
  - Wolę jednak nie - odrzekł pastor. - Chcę tylko dopełnić formalności i zostawić namiary zakładu pogrzebowego, który zabierze ciało.
  Po wypełnieniu dokumentów, pastor Jones opuścił prosektorium. Pracownik został sam, podszedł do ciała dziewczyny. Osłonił je, by przygotować ciało do transportu. Spod białego prześcieradła wyłoniły się czarne włosy.

***

  Selena i Niall zostali sami. Michael zabrał Eleanor do sali, by odpoczęła. Dan postanowił odwieźć Austina do domu, a Jade i Tulisa udały się na zakupy.
  - Ja też będę się zbierał - odezwał się Niall. - Wiem, że jesteś już bezpieczna, więc moja praca dobiegła końca. - Wstał z miejsca. - Teraz mogę wracać do Paryża.
  - Niall, mogę cię o coś zapytać? - odezwała się Selena. Podnosząc się do pozycji siedzącej. - Tylko odpowiedz mi szczerze, proszę.
  - Tak, oczywiście - zgodził się blondyn, siadając ponownie na miejscu. - Co chcesz wiedzieć? - spojrzał na twarz Seleny. 
  - Dlaczego to dla mnie robisz? - zapytała, spoglądając na twarz przyjaciela. - Tylko szczerze. - powtórzyła.
Niall wziął głęboki wdech, chwycił jej dłoń, a następnie spojrzał jej prosto w oczy.
  - Kocham cię. Kocham cię, Seleno Gomez - wyznał po chwili. - Zakochałem się w tobie kiedy po raz pierwszy zobaczyłem. To było zaraz po mojej przeprowadzce na Coronation Street. To dlatego współpracowałem z A, by cię chronić. Wiem, że ty nic do mnie nie czujesz, ale wiedz, że ja będę na ciebie czekać.
  Selena chciała jej coś powiedzieć, ale Niall przyłożył jej palca do ust. Następnie musnął jej usta. Był to ich pierwszy pocałunek. Serce Nialla biło jak oszalałe. Marzył o tym przez trzy lata. Odsunął się od niej. Pocałował ją jeszcze w czoło, potem wstał z miejsca, sięgnął po skórę. Przy drzwiach odwrócił się w jej stronę. Uśmiechała się do niego, on również odwzajemnił uśmiech. Chciał, by ta chwila trwała jak najdłużej. Zmrużył oczy i wyszedł.

  Po zamknięciu drzwi oboje zaczęli płakać.

***

Eleanor oczekiwała na Michaela, który udał się po sok.
Austin wyznawał rodzicom, że jest gejem.
Tulisa zamawiała jedzenie w restauracji.
Selena rozmawiała z mamą.
Niall był w drodze na lotnisko. 
Jade obserwowała przechodni na ulicy.
Dan jechał do pracy.
Ich telefony zadzwoniły jednocześnie. Każde z nich spojrzało na ekran i odczytało wiadomość

From Unknown
Tę bitwę wygraliście, ale wojna nadal trwa- A.
P.S. Cały czas mam Was na oku. I może nawet patrzę na Was w tej chwili.

  - Koniec - oświadczyłem, wstałem z fotela i spojrzałem na swoje wnuki. Nadal nie spali. - Dlaczego nie śpicie? Opowiedziałem wam historię na dobranoc, a teraz czas spać. 
  - Ale jej nie skończyłęś - odrzekła moja najmłodsza wnuczka Zosia. Zaśmiałem się i usiadłem na rogu jej łóżeczka.
  - Bo to już inna historia - odrzekłem. - Jeśli chcecie to wam ją kiedyś opowiem. Zgadzacie się?
  - Tak, dziadku - odrzekł mój starszy wnuk Wojciech. - Chcę jeszcze posłuchać historii o seksownej nauczycielce Tulisie.
  - Wojciechu Janie, nie przy młodszych - skarciłem wnuka wzrokiem.
  - Ja tam chcę posłuchać o Austinie i Danie - odrzekła moja starsza wnuczka Ewa.
  - A my chcemy posłuchać o Selenie i Niallu! - krzyknęła Zosia. 
  - Dobrze już - próbowałem ich uspokoić. - Ciąg dalszy opowiem wam później, zgoda?  
       
  Wszyscy pokiwali głowami. Każdego z nich ucałowałem na dobranoc. Następnie zgasiłem światło i zamknęłem drzwi, by następnie skierować się do swojej sypialni. Z oddali słyszałem jeszcze ich debatę na temat mojej historii, radośnie pokręciłem głową, po czym wszedłem do swojej sypialni, która była dla mnie oazą spokoju. 
  - Dobranoc.     

               Lublin,  28.VI 2013.


      

sobota, 22 czerwca 2013

XXIV

 Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam, ale wczoraj najpierw cały dzień nie miałam internetu, a później wieczorem nad moją miejscowością przeszła silna burza, czego skutkiem był brak energii elektrycznej.

______________


  22 maja 2013, 19.59

  (...) - Impreza beze mnie? Wow! Jeszcze nie wyjechałam, a wy już się bawicie. - Amelia ledwo trzymała się na nogach. Po chwili z willi państwa Malik wybiegła Selena z Joshem. Na tarasie Danielle i Liam oderwali się od siebie i  zaczęli się ubierać. 

   - Co tu się dzieje? - Zza Amelii wyłoniła się Cher i Emma.


   - Chyba raczej ja chce wiedzieć, co tu się dzieje! - krzyknęła panna Lily.


   - Amelia! - Na widok swojej przyjaciółki Danielle próbowała schować się na za Liamem.


   - Widzę cię - westchnęła Amelia, upijając kolejny łyk alkoholu. 


   - Powinnaś iść do domu. Jutro, to znaczy dziś masz lot do Włoch. - Liam podszedł do blondynki i chwycił ją za rękę.


   - Puszczaj mnie, nie będziesz decydował co mam robić, Payne! - Amelia wyrwała mu się.


   - Co to za krzyki? - W ogrodzie zjawił się Louis zapinający ostatnie guziki swojej kolorowej koszuli.


   - Co cię to obchodzi, pedale. Myślisz, że nie wiem, że biedna Calder jest tylko przykrywką dla twojego gejostwa. Biedna dziewczyna, jak ona musi się męczyć w czasie waszego aktu seksualnego, pozwalasz jej czasem wspomagać się wibratorem?


   - Amelio, skończ! - zażądał Zayn.


   - Nie będziesz mnie tu uciszał męska psiapsiółko. - Amelia powiedziała to z wyraźną pogardą w głosie.


   - Amelia, powinnaś posłuchać chłopaków. Dzisiaj masz samolot. Musisz być wyspana. - Perrie objęła swoją przyjaciółkę ramieniem.


   - Nie dotykaj mnie! - krzyknęła panna Lily odpychając Perrie od siebie. - Wiesz, Edwards? Jesteś największą puszczalską dziwką na tej ulicy, w całym Londynie, a może i na całym świecie. Nie spałaś chyba już tylko z pastorem i Horanem. 


   - Koniec z tym - zarządził Zayn i wraz z Liamem próbowali uspokoić Amelię. Blondynka miała jednak w sobie tyle siły, że dopchnęła chłopaków i zbliżyła się w stronę basenu.


   - Za moje pieprzone przyjaciółki i zjebanych sąsiadów! - krzyknęła, wypiła zwartość butelki do ostatniej kropli, po czym skoczyła do basenu. Jej ciało bezwładnie opadało na dno.


  - Cholera! - krzyknęła Danielle. - Ona nie umie pływać!


  George natychmiast wskoczył do basenu na pomoc Amelii. Zanurkował, pochwycił ciało i po chwili wyłonił się ponad taflę wody. Wszyscy podbiegli i pomogli mu wyciągnąć bezwładne ciało panny Lily.

   - Ona nie oddycha - rzekła Taylor sprawdzając jej puls. 


   - Żartujesz? - Selena nachyliła się i również zbadała puls.


  Wspomnienie to powróciło do Seleny jak bumerang. W tamtej chwili życie Eleanor, Josha, Perrie, Cher, Zayna, Danielle, Liama, George'a, Harry'ego, Taylor, Emmy, Louisa i rodzin zmieniło się diametralnie. Wszystkie sekrety i grzeszki ujrzały światło dzienne.

  - Ja mam pomysł - odezwał się Louis. - Zabierzemy jej ciało i zakopmy w lesie.

  Jeden pomysł, który przyniósł tyle tragedii, łez i cierpienia. Nikomu wtedy nie przyszło do głowy, że jedna decyzja może przynieść chęć krwawej zemsty.

  - A...ale jak to możliwe? Dlaczego? - jąkała się Selena. Była bardzo blada, widok swojej sprawczyni wstrząsną nią dogłębnie. Było jej bardzo ciężko przyjąć to do wiadomości.

  - No właśnie - odezwała się Amelia. - Mogłabym cię oto samo zapytać, dlaczego? Dlaczego postąpiliście ze mną jak z psem? Myśleliście, że wam się upiecze, ale ja zawsze jestem o krok od was. Nie na marne byłam królową szkoły. Przyznam, że te dwa lata były jednych z najlepszych w moim życiu. Widzieć jak się staczacie, jak tracicie ludzkie instynkty. To było lepsze niż niejedna opera mydlana...

  - Zabijesz mnie teraz? - przerwała jej panna Gomez. Na dźwięk pytania Amelia zaśmiała się dźwięcznie i spojrzała na zbliżającego się George'a. Następnie namiętne go pocałowała i razem spojrzeli na zdezorientowaną Selenę.


  22 maja 2013,  20.15

  Domostwo państwa Jones było zabezpieczone przez policję. Na ławce w ogrodzie Andrea próbowała uspokoić zdenerwowaną Sharon. Masowała jej ramiona.

  - Musisz o tym zapomnieć - powtarzała jej cicho. - Wiem, że Tina była dla nas wszystkich przyjaciółką i podporą. Jej śmierć również boli mnie. Dlaczego ktoś miałby zabić tak pozytywną osobę.

  - Co się tutaj dzieje? Gdzie moja żona? - Obok pojawił się pastor Harris. Spojrzał na przerażone twarze Andrei i Sharon. Kobiety tylko otarły łzy i spojrzały na Dana, który zmierzał w ich kierunku.

  - Bardzo mi przykro, ale pańska żona nie żyje - odezwał się Dan. - To jest dla pana. - Asystent podał mu list. Harris zaniemówił, usiadł obok Andrei i Sharon, a następnie powoli otworzył list.

Najdroższy,

jeśli to czytasz to oznacza, że mnie już przy Tobie nie ma. Kochałam Cię, kocham Cię i będę kochać, ale w tym przypadku córka jest dla mnie ważniejsza. Tak, odnalazłam ją po tylu latach. Może i trudno będzie Ci to przyjąć do wiadomości, ale jest nią Amelia Lily. Zapomnij o mnie, tak będzie lepiej dla każdego. Musisz wiedzieć, że ona żyje. Proszę tylko byś zachował to dla Siebie. Wiem, że masz teraz masę pytań, ale nie mam teraz czasu, by na nie odpowiadać.
Kocham Cię i przepraszam,

Tina.

P.S.
Jeśli coś, by się wydarzyło. Zajmij się pochówkiem Amelii. Bardzo Cię proszę.


  22 maja 2013, 20.23

  Amelia usiadła na kolanach George'a i spojrzała na Selenę, która już powoli dochodziła do siebie to odkryciu kim jest A. Amelia pocałowała Geo w policzek, pogładziła jego roztrzepane we wszystkie strony włosy, a następnie cały wzrok skierowała na uwięzioną brunetkę.

  - Co chcesz wiedzieć? - wysyczała panna Lily. - Mamy dużo czasu na rozmowę. Od czego mam zacząć. Zapewne masz wiele pytań. Więc?...

  - Dlaczego to robisz? - zapytała cicho dziewczyna, ocierając łzy. - Dlaczego się mścisz? Co myśmy ci zrobili? - Amelia najpierw się zaśmiała, a później jej wyraz twarzy stał się bardzo smutny.

  - Przez was straciliśmy wraz z Georgem owoc naszej miłości - rzekła cicho, dotykając brzucha. - Tak, Sel. Byłam w ciąży - wyznała po chwili. Po jej policzku spłynęła łza. - To przez was je straciłam...

  - Ale jak to? - przerwała jej zdziwiona Selena. Nagle panna Lily zdenerwowała się, wstała i uderzyła brunetkę z całych sił w twarz.

  - Nie przerywaj mi kurwo! - zażądała. Dziewczyna posłusznie pokiwała głową. Z rozciętego łuka brwiowego zaczął się sączyć krew.

  - To było tak... - odezwał się George, mocno ściskając dłoń ukochanej...

  Nad Coronation Street zapadał zmrok. Amelia i George wracali ze spaceru trzymając się za dłonie. Od czasu kiedy dziewczyna dowiedziała się o ciąży. Shelley otoczył ją troskliwą opieką. Był odpowiedzialny nie tylko za nią, lecz również za ich dziecko. Każdego wieczora wybierali na długi spacer, by dotlenić nowe życie, które rozwijało się w łonie panny Lily.

  - Kiedy powiesz państwu Lily o ciąży? - zapytał George, przerywając krępującą ciszę. Właśnie opuszczali miejscowy las. W oddali było słychać głośno grającą muzykę. Zayn Malik organizował dziś urodziny. Większość osób była na nich obecna. Shelley również otrzymał zaproszenie, ale z niego nie skorzystał. Wolał ten wieczór spędzić ze swoją ukochaną.


  - Mama kazała mi jeszcze poczekać - odpowiedziała Amelia. - Mogą zmusić mnie do aborcji, a ja nie chcę zabijać naszego dziecka - Położyła swoją dłoń na brzuchu. - Powiem jak już będzie za późno.


  - Mądra kobieta z tej Tiny - odrzekł George, całując pannę Lily w głowę. - Nie mogę uwierzyć, że specjalnie wyszła za pastora, by być blisko ciebie. Ona naprawdę cię kocha. Powinnaś jej przebaczyć.


  - Jesteś pewien? - zapytała dziewczyna. Skręcili z leśniej drogi, na utwardzoną ścieżkę. Zbliżali się do domostwa państwa Malik.


  - Oczywiście - zapewnił ją chłopak. - Macie identyczne życiorysu. Jej matka również chciała pozbyć się ciąży córki i doprowadziła do tego, że oddała cię do adopcji. Pozwól naprawić jej błąd. - George spojrzał na nią błagalnym wyrazem twarzy. 


  - Niech ci będzie. - Amelia lekko się uśmiechnęła i namiętnie pocałowała ukochanego. 


  W tym samym czasie na nieużytku za domostwem Malików pojawili się: Eleanor z Louisem, Selena, Cher z Emmą, Taylor, Harry, Danielle z Liamem, Perrie oraz solenizant Zayn. Mulat wraz z pomocą Louisa rozłożył fajerwerki. Następnie zaczął je po kolejni zapalać. Po chwili niebo mieniło się kolorowymi światłami. Goście byli zachwyceni pokazem, do chwili kiedy jedna z rac przechyliła się i strzeliła w bok. George w ostatniej chwili zasłonił Amelię swoim ciałem, ochraniając ją od oparzenia. Razem opadli na kamienie leżące obok. Panna Lily tylko jęknęła z bólu i złapała się za brzuch.


  - O Boże! - Selena zasłoniła usta dłonią. - Ja nie wiedziałam, że jesteś w ciąży...

  - Nikt tego nie wiedział - przerwała jej blondynka. - I tak miało pozostać - dodała po chwili. - Tylko wy wszystko zniszczyliście. Jeśli kiedyś... przepraszam, ty nigdy nie będziesz już w ciąży, ale wyobraź sobie co musiałam czuć jak dowidziałam się o starcie dziecka.

  - Bardzo mi przykro - szepnęła panna Gomez.

  - Co mi z tego? - wysyczała Amelia. - Dziecka mi nie zwrócisz, co nie? Lepiej posłuchaj jak wpadliśmy na pomysł zemsty. Kocham tę historię.

  - To nie możliwe - powtarzała w kółko Tina kręcąc się po salonie. - Nie możesz wyjechać? - Spojrzała na córkę, która przytulała się do George'a. - Musimy coś wymyślić...

  - Ja już chyba mam pomysł - George zaśmiał się triumfalnie. - Musicie mi tylko pomóc. - Spojrzał na żonę pastora i Amelię. Obie natychmiast pokiwały głowami.


  - Co to był za pomysł? - zapytała Selena. Nad East End słońce leniwie kierowało się ku zachodowi, na wschodzie już pojawił się księżyc. Wiał lekki wiatr, który przynosił ukojenie po upalnym dniu.

  - Mój kochany Geo wpadł na pomysł sfingowania mojej śmierci - odpowiedziała radośnie Amelia, całując go w usta. - Niestety nasz plan nie wypalił. A to wszystko przez tę durną imprezę. Myślałam, że mnie lubicie, a wy wpadliście na pomysł tej imprezy. Co? Chcieliście świętować mój wyjazd?

  - Wtedy Tina wpadła na małą zmianę mojego planu - rzekł George...

/ Celine Dion - My Heart Will Go On /

  - Mamo, chyba oszalałaś!? - krzyknęła Amelia w stronę Tiny. - Jak ty to sobie wyobrażasz? Mam skoczyć do basenu i udawać nie żywą? Dobrze się czujesz? Zapewne będą chcieli mnie ratować. Danielle wie, że ja nie umiem pływać.

  - Ale to George wskoczy, by cię uratować - odpowiedziała pani Jones. - Ty w tym czasie uwolnisz manekina i wraz z butlą z tlenem zaczekasz, aż odejdą od basenu. Wtedy wyjdziesz z wody i natychmiast przyjdziesz na plebanię. Harris wyjeżdża na tydzień na zjazd duchownych do Birmingham. Nikt nie zwróci uwagi, że George wyciągnie manekina. Będą za bardzo pijani. Już ja się oto postaram. 


  Wstała i wyciągnęła z komody szklaną butelkę z białą zawartością, którą następnie podała George'owi. - Dodasz im to do picia, nie będą dokładnie widzieli co się wokół nich dzieje.

  - No nie wiem. - Amelia pokręciła głową. - Boję się, że to się nie uda. Nie możemy tak ryzykować. 


  - Kochanie to świetny pomysł - zawtórował George. - Wszystko jest już prawie gotowe...


  - Jak to gotowe? - przerwała mu dziewczyna. Tina udała się do pokoju gościnnego i po chwili wróciła do salonu z wielkim manekinem córki. 


  - Mój znajomy pracuje w fabryce lalek - poinformowała żona pastora. - Miał wobec mnie dług wdzięczności i w taki oto sposób go spłacił. Teraz tylko musimy zarówno ciebie, jak i manekina ubrać w to samo ubranie i później to już z górki.


  - Jak wy to zamierzacie ukryć w basenie? - zapytała Amelia, nadal nie pewna pomysłu Tiny i George'a.


  - Basen Malików, ma dwa dna - odezwał się George. - Jeden płytki, a drugi głęboki, przeznaczony do skoków do wody. To w tym drugim ukryjemy manekina i butlę z tlenem. Zobaczysz, uda się. - George uśmiechnął się figlarnie. - Chyba mnie nie doceniasz. Jestem przecież George Boski Shelley.


  - Boże, to wszytko było zaplanowane. - Selena z niedowierzaniem pokręciła głową. Nie mogło jej się to pomieścić w głowie. Ta cała historia przypomniała jakiś film. - Co było dalej?

  - Pamiętasz jak w dzień imprezy doszło do pożaru tego pustostanu koło parku? - George zwrócił się do brunetki. Dziewczyna tylko pokiwała twierdząco głową. - To ja podłożyłem ten ogień i kiedy każdy udał się na miejsce pożaru, ja wraz z Tiną umieściliśmy manekina i butlę z tlenem w basenie Malików. Następnie zaczęła się impreza i sama wiesz co się działo.

  Selena zaczęła płakać. Trudno było jej to wszystko zrozumieć. Dla niej było to za wiele.

  - Co robiłaś przez cały ten czas? - zapytała Amelii, kierując na nią wzrok.

  - Mieszkałam na plebani, albo w hotelu na obrzeżu Londynu - odrzekła spokojnie panna Lily. - Przecież musiałam George'owi pomóc w zemście. Jak myślisz? Kto zahipnotyzował Zayna? Kto potrącił Eleanor czy twoją mamę? Kto otruł Maxa? Czy pchnął cię nożem? Myślałaś, że to wszystko zrobił Geo? Jesteś taka głupia, Gomez, że głowa mała. Co jeszcze chcesz wiedzieć?

  - Czyli to ty zaatakowałaś mnie i przebrałaś za A? - zapytała po chwili. Amelia tylko się uśmiechnęła.

  - Nie - odrzekła. - To była sprawka George'a - zakomunikowała. - Ja wtedy zajmowałam się Calder. Muszę przyznać, że ma kobita jajca - zażartowała. Byłyście moimi ulubienicami.

  - A kto mnie odwiedził w szpitalu?

  - To byłem ja - zakomunikował George. - Musieliśmy ci podawać jakieś leki, byś za prędko nie wyszła z wariatkowa. Trochę za dużo wiedziałaś.

  - To dlaczego Taylor wyznała przed śmiercią, że jest A? - Brunetka chciała poznać jak najwięcej odpowiedzi na dręczące ją pytania.

  - To była śmieszna historia - zaśmiała się Amelia. - Po śmierci ukochanego wpadła w depresję, a do tego wpadłam na pomysł, by to ją wrobić w zabójstwo Cheryl Cole. Udało się, później spotkałam się z nią w areszcie. Na mój widok prawie dostała zawału. Okłamałam ją, że Harry żyje i jeśli będzie dla mnie pracować to się spotkają. Idiotka się zgodziła. Sprawą już interesowała się policja i więc, by oddalić od siebie podejrzenia Taylor miała przyznać się do bycia A. Świetny plan, co nie?

  - I co teraz zmierzacie zrobić? - zapytała Selena. Zadała to pytanie już tylko z ciekawości. Wiedziała, że ją czeka już tylko śmierć.

  - Pozbędziemy się ciebie i wyjeżdżamy do Paryża - oznajmił radośnie George. - Już nie mogę się doczekać. Będziemy żyć długo i szczęśliwie.

  - A Tina?

  - Tina nie żyje - oznajmiła spokojnie, bez mrugnięcia okiem Amelia. - Zabiłam ją, nie była nam już potrzebna.

  - Jesteście potworami - szepnęła Selena. - Jak możecie tak spokojnie o tym mówić? Jak możecie z tym żyć?

  - Znalazła się cnotka - powiedziała sarkastycznie Amelia. - Kto przespał się z Georgem?- zapytała i uderzyła brunetkę z całych sił. Dziewczyna upadła na ziemię. - Najpierw popatrz na siebie, a później oskarżaj innych. Masz jeszcze jakieś pytania?

  - Czyje ciało zostało znalezione w miejscu twojego pochówku? - zapytała Selena, ocierając z twarzy krew, łzy i pot.

  - Tina zabiła jakąś narkomankę - odrzekł spokojnie George. - Muszę przyznać, że to jej dużo zawdzięczamy.

  Zadzwonił telefon Amelii, blondynka natychmiast go odebrała i oddaliła się od ukochanego i Seleny.

  - Proszę - szepnęła brunetka w stronę Shelley'a. - Pomóż mi, jesteś dobry. Jeśli mi pomożesz to nikomu nie powiem kim byłeś i co zrobiłeś. Proszę zaufaj mi - prosiła z żalem. - Wiem, że myślisz tak samo jak wiem. Podejmij dobrą decyzję.

  Chłopak złapał się za głowę, która bardzo zaczęła go boleć, a po chwili zaczął krzyczeć. Selena bardzo się przestraszyła. Nigdy nie widziała go w takim stanie, cały się trząsł. Ciągnął się za włosy. Przygryzał usta, na których pojawiła się krew. Następnie wstał, zaczął skakać, śmiać się. Nie był sobą, Selena zobaczyła, że wypadły mu klucze.

  Szybko po nie sięgnęła i otworzyła kłódkę, którą miała na nodze. Uwolniła się z łańcucha i zaczęła uciekać. Pozostawiając George'a samego. Pobiegła do drzwi, które były jednak zamknięte, kolejne również. Zobaczyła schody prowadzące na taras. Szybko się tam skierowała.

  Kiedy była już na miejscu uświadomiła sobie, że to pułapka. Taras był otoczony bramką i nie było stamtąd wyjścia. Odwróciła się i wtedy zobaczyła, że za nią stoi Amelia i George, który połykał lekarstwa.

  - To już koniec, Sel - powiedziała blondynka. - Czekałam na tę chwilę, aż dwa lata i nie zamierzam, ani chwili dłużej. - W oddali było słychać dźwięk nadjeżdżającej policji. - Kurwa! - krzyknęła Amelia. - Myślałam, że będziemy mieć więcej czasu.

  - George! Kocham cię! - krzyknęła w ostatniej chwili Selena. Była to jej ostatnia deska ratunku. Wiedziała, że kłamstwem niczego się nie naprawi, ale musiała spróbować wszystkiego. Na dźwięk tych słów Shelley sięgnął po drąg i uderzył nim Amelię. Dziewczyna zachwiała się i wypadła przez bramkę.

  - Pożałujecie tego! - krzyknęła w ostatniej chwili, a następnie po okolicy rozległ się głos łamiących się desek.

  Policja zatrzymała się przy budynku. Z radiowozów wybiegł komisarz Trevino, Dan, Tulisa, Jade oraz Niall. Michael, asystent oraz Niall wbiegli do środka, szybko pobiegli po schodach na górę.

  George podszedł do zrozpaczonej Seleny.

  - Już wszystko w porządku - szepnął i z całych sił ją przytulił.

  Na widok George'a, który przytulał brunetkę, ale nadal trzymając w ręku drąg jeden z policjantów pociągnął za spust.

  Dwa strzały...

  Upadek ciał...

  Krzyk Nialla...

niedziela, 16 czerwca 2013

XXIII

/ Taylor Swift - Sad Beautiful Tragic /

  22 maja 2013, 13.19

  Amanda zalała herbatę wrzątkiem, a następnie chwyciła za kubki i udała się w stronę salonu gdzie przebywała pani Calder. Nadal nie miała żadnej wieści o Eleanor, potrzebowała teraz wsparcia i zrozumienia. Amanda odłożyła gorący napój na mały stolik. Nie wiedziała, co ma teraz powiedzieć. Chciała  pomóc znajomej, ale nie wiedziała jak. Usiadła obok i mocno ją przytuliła.

  - Wszystko będzie dobrze - szepnęła na ucho zrozpaczonej matce. - Musi być. Musisz być teraz silna i wierzyć, że El wróci cała i zdrowa. Zadzwonił telefon Deborah, kobieta spojrzała na ekran i odczytała wiadomość

From Unknown
Eleanor Calder †2013. Niech spoczywa w pokoju. Amen.

  Deborah krzyknęła z bezsilności i rzuciła telefonem w ścianę. Aparat rozpadł się na kilka kawałków. Schowała twarz w dłoniach. Miała już tego wszystkiego dość, pragnęła, by ten cały koszmar już się skończył. Czasem nie miała już sił, by nawet wstać z łóżka. Problemy okazały się dla niej za zbyt dużą barierą do przebycia.

  Zadzwonił telefon domowy w domu pań Calder. Amanda natychmiast go odebrała. Na jej twarzy pojawił się uśmiech.

  - Dziękuję, dziękuję za informacje. - Pożegnała się i zakończyła rozmowę. Spojrzała na Deborah. - Eleanor jest w szpitalu - szepnęła.

***

  22 maja 2013, 13.28

  Taksówka zatrzymała się przed posterunkiem policji. Niall podał taksówkarzowi banknot, a następnie opuścił auto. Spojrzał na gmach policji. Był to budynek zastępczy. Prace remontowe w starym komisariacie już się zaczęły. Niall spojrzał na oddalającą się taksówkę. Teraz był silny i pewny siebie. Wszystko robił dla Seleny. Była dla niego najważniejsza. Dziękował Bogu, że Maura do niego zadzwoniła i kazała mu przyjechać. Przez całą podróż do Londynu myślał o A. Uświadomił sobie, że zrobił błąd uciekając do Paryża. Teraz chciał to naprawić. Wziął głęboki wdech i ruszył przed siebie.
  - Przepraszam, czy dostanę się do komisarza Michaela Trevino? - zapytał policjanta o imieniu Mark Pontius, który na recepcji uzupełniał dokumenty.
  - Bardzo mi przykro, ale komisarz ma właśnie przesłuchanie - odpowiedział policjant wracając do uzupełniania dokumentów.
  - Proszę poinformować komisarza, że chce z nim rozmawiać Niall Horan - zażądał blondyn. - On na pewno będzie wiedział o co chodzi, a jeśli nie to proszę dodać, że chodzi o nastolatków z Coronation Street.
  - Masz jakieś wiadomości o A? - zapytał cicho Mark, rozglądając się dookoła. Niall pokiwał głową.  - To proszę za mną - rzekł policjant, wskazując dłonią.

***

  22 maja 2013, 13.43

  East End była dzielnicą przemysłową. Większość budynków stanowiły stare i opuszczone fabryki. Rzadko kto zapuszczał się w tę okolicę. Często była miejscem wyrównania rachunków przez gangi. Na dachu jednej z fabryk przebywała Selena, która została przykuta łańcuchem do ściany. Na jej kolanach spoczywała głowa Josha, który również był przykuty do ściany. Panna Gomez głaskała swojego chłopaka po włosach. Cuthbert nadal spał, George przez strzał tylko go uśpił. Nie chciał, by Selena i Josh wiedzieli gdzie są przewożeni.
  - Co za piękna scena - powiedział sarkastycznie George, kucając przy parze. - Szkoda, że wasza pożal się miłość wkrótce się skończy. Wasz koniec jest już blisko. - Shelley nachylił swoją twarz nad twarzą dziewczyny, a następnie uderzył ją z całej siły. Selena upadła na podłogę. Z jej nosa wypłynęła krew. Szybko ją otarła. Spojrzała George'owi prosto w oczy.
  - Dlaczego to nam robisz, co? - zapytała z wielkim bólem. - Kim była dla ciebie Amelia? Kochałeś ją? Była dla ciebie ważna? Odpowiedź! - podniosła głos.
  - Nie jestem A - odrzekł spokojnie Geo. - Dlaczego każdy myśli, że nią jestem? - Wstał i wykonał kilka kroków. Selena zbladła, poprawiła swoje włosy.
  - Zaraz, zaraz! - podniosła ręce. - Jak to nie jesteś A? - zapytała po chwili. - George, więc kim ty do cholery jesteś? - zapytała, podnosząc głos.
  - Jestem S - odpowiedział spokojnie Shelley. - A wkrótce się pojawi i z tobą wyrówna rachunki - rzekł.- Ja już bym się bał na twoim miejscu.
  - Kim ona jest!? - krzyknęła brunetka.
  - Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, kochanie - odrzekł pewnie George, ponownie kucając przy Selenie i Joshu. - Za chwilę wszystkiego się dowiesz. Zapewniam cię, będziesz zaskoczona.

***


  22 maja 2013, 13.56

George: Kochanie, gdzie jesteś?
A: Przepraszam, ale mam jeszcze coś do załatwienia.
George: Już o Ciebie pytają.
A: O mnie!?
George: Tak.
A: Możesz ich pozdrowić?
George: Oczywiście.
A: Kocham Cię. To już koniec!
George: Wiem! Ja też Cię kocham.

***

  22 maja 2013, 14.01

  Selena upewniła się, że George nie zwraca na nią i Josha uwagi, wyciągnęła z włosów wsuwkę. Za jej pomocą chciała otworzyć kłódkę, która była wraz z łańcuchem przykuta do jej stóp. Musiała być uważna. Chwila nie uwagi i George mógł złapać ją  na gorącym uczynku.
  - Co się dzieje? - usłyszała głos Josha. Na ten dźwięk uśmiechnęła się.
  - Josh! - krzyknęła. - Jak się czujesz? - zapytała i namiętnie go pocałowała. To była pierwsza pozytywna rzecz jaką ją spotkała w ciągu całego dzisiejszego dnia.
  - Dobrze - odpowiedział, drapiąc się po głowie. - A ty? - Rękawem bluzy otarł jej krew z policzka. - Gdzie my jesteśmy? - zapytał rozglądając się dookoła.
  - Dobrze - odrzekła, lekko się uśmiechając. - Nie wiem gdzie jesteśmy. George specjalnie nie chciał byśmy wiedzieli dokąd nas przewozi. On nie jest jednak A - poinformowała go, pocierać rękoma po swoich ramionach.
  - Jak to? - zdziwił się Cuthbert. - Ich jest dwoje? - zapytał, zdejmując z siebie bluzę i podając ją Selenie. Następnie mocno ją przytulił.
  - Na to wygląda - szepnęła.
  - Wygramy. Zobaczysz - próbował ją uspokoić.


***

  22 maja 2013, 14.09

  A podeszła do ściany, na których widniały kolejno zdjęcia: Eleanor Calder, Josha Cuthberta, Perrie Edwards, Seleny Gomez, Cher Lloyd, Zayna Malika, Liama Payne, Danielle Peazer, Harry'ego Stylesa, Taylor Swift, Louisa Tomlinsona oraz Emmy Watson. Sięgnęła po czarny marker, spojrzała na zdjęcie Seleny i Josha.
  - Już tylko wy zostaliście - szepnęła, a następnie mazakiem skreśliła ich zdjęcia. - Zemsta jest słodka - rzekła, a następnie zaczęła się śmiać. Podeszła do lustra, by przyjrzeć się swojemu odbiciu. Poprawiła swoje włosy, które opadały jej na ramiona.
  - Ale będą zaskoczeni - stwierdziła, umieszczając na nosie okulary przeciwsłoneczne. Uśmiechnęła się triumfalnie, a następnie ruszyła w stronę wyjścia. Na wieszaku zobaczyła jeszcze swoje czarne przebranie. Pomachała w jego kierunku. To już koniec historii o A, czas poznać jej tożsamość. Kto to będzie? Czy będziecie zaskoczeni? 

***

  22 maja 2013, 14. 35

  Joshowi udało się uwolnić. Wraz z Seleną wpadli sobie w ramiona. Cieszyli się jak dzieci po otrzymaniu prezentu od świętego Mikołaja. Chłopak zabrał się za otwarcie kłódki, która więziła pannę Gomez. Usłyszeli kroki zmierzającego w ich stronę George'a. Josh szybko schował się za drzwiami. Wpadł na pomysł, by zaatakować Shelley'a. Wybrał odpowiednią chwilę i skoczył mu na plecy, razem upadli na zimną podłogę.

  Zaczęła się walka, George z całej siły odepchnął przeciwnika. Następnie wstał i z całych sił kopnął go w brzuch. Josh tylko jęknął z bólu, a Selena krzyknęła ze strachu.
  - Ze mną się nie zaczyna, Cutbhert - wysyczał nerwowo przez zęby. Nachylił się nad cierpiącym przeciwnikiem, a następnie pociągnął go za koszulę. - Supermen się znalazł - zażartował, uderzając go z główki. - Jesteś nikim! Słyszysz? - potrząsł Joshem. - Jesteś jak zwierzę- odepchnął go z całych sił. Chłopak upadł przy krawędzi dachu. Próbował się podnieść, ale George ponownie z całych sił kopnął go w brzuch. Ciało Josha przeszył niemiłosierny ból. Shelley splunął jeszcze na niego i odszedł  z wielkim uśmiechem na twarzy. Cuthbert próbował wstać, powoli podniósł się, by następnie wstać. Bardzo się chwiał. Spojrzał na zrozpaczoną Selenę. Chciał ruszyć w jej stronę, ale nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Ból brzucha zaczął promieniować i zaczęło mu się kręcić w głowie.Tracił równowagę. Spojrzał ostatni raz na Selenę. Tak bardzo ją kochał i tyle chciał z nią przeżyć. Chciał ją kochać, uszczęśliwiać, chciał dla niej jak najlepiej. Wiedział, że tego zasługuje. Powoli jego ciało stało się bezwładne i zaczęło spadać z dachu.
  - Kocham cię Seleno Gomez! - krzyknął, po czym po okolicy rozległ się dźwięk upadającego ciała na asfalt oraz krzyk zrozpaczonej ukochanej. 


***

  22 maja 2013, 19.03

  Sharon zatrzymała auto przed domostwem pastora i jego żony. Sięgnęła po dokumenty, które musiała przekazać pastorowi. Opuściła auto, po czym ruszyła w stronę plebani. Stanęła na gangu i zobaczyła, że drzwi wejściowe są uchylone.

  - Tina! Harris! - krzyknęła, rozglądając się dookoła. Chciała sprawdzić czy nie ma ich w ogrodzie, ale na schodach zobaczyła kilka kropel krwi. Wzięła głęboki wdech i przekroczyła próg. Weszła do korytarza. - Tina! Harris! - krzyknęła ponownie, ale odpowiedziała jej tylko cisza.

  Wykonała kilka kroków, kiedy zobaczyła na lustrze krew, zajrzała do salonu. Na środku znalazła ciało całe we krwi. Krzyknęła i natychmiast wykonała kilka kroków do tyłu. Sięgnęła po telefon i zadzwoniła na policję. Po jej policzku spłynęła łza.

***

  22 maja 2013, 19.54

  Amanda i Deborah na oczekiwały na korytarzu na wieści o Eleanor. Matka Seleny próbowała uspokoić przyjaciółkę. Zapewniała ją, że El wyjdzie z tego cało, A zostanie zdemaskowana. Z głębi serca wierzyła, że cały ten koszmar się skończy, a na Coronation Street zapanuje spokój.

  - Tutaj jesteście. - Na korytarzu rozległ się głos Maury. Amanda i Deborah spojrzały na radosną panią Horan zmierzającą w ich stronę.

  - Coś się stało? - zapytała natychmiast pani Gomez, spoglądając na znajomą. Jej serce szybko biło. Mocno ścisnęła dłoń Deborah.

  - Mam dla was dobrą nowinę - rzekła szczęśliwa Maura. - Niall wrócił z Paryża i jest na policji. On wie kim jest A. Rozumiecie? To już koniec naszego koszmaru. Nareszcie będziemy mogli spać spokojnie! -  krzyknęła kobieta. Swoją radością i entuzjazmem mogłaby obdarować z pół świata.

  Amanda i Deborah na dźwięk słów pani Horan wpadły sobie w ramiona i zaczęły płakać. Nie były to łzy smutku, tylko szczęścia. Horror ich dzieci właśnie dobiegał końca, każda z nich uwierzyła, że w realnym życiu również występują happy endy.

  Ich radość nie trwała długo, przerwał ją dźwięk wydobywający się z sali, w której przebywała Eleanor. Na ścianie zaświeciła się czerwona lampka.

  - Zatrzymanie akcji serca na piątce! - krzyknęła jedna z pielęgniarek. Do sali Eleanor wbiegła natychmiast dr Emeli, wcześniej zapewniając Amandę i Deborah, że zrobi wszystko co w jej mocy, by uratować dziewczynę.

  Maura przytulała zrozpaczoną panią Calder, a pani Gomez przez okno obserwowała reanimację Eleanor. Dr Sande kolejny raz przyłożyła do nagiej piersi panny Calder defibrylator. Ciało dziewczyny przeszył prąd, lecz na kardiomonitorze nadal widniała linia prosta...

***

  22 maja 2013, 20.12

  Na niebie zbierały się deszczowe chmury. Cuthbert zatrzymał się i spojrzał pannie Gomez prosto w oczy.

  - Coś się stało? - zapytała, dotykając dłońmi swoją twarz, aby upewnić się czy nie jest brudna.
  - Nie - uśmiechnął się chłopak. - Chciałem ci tylko podziękować...

  - Za co? - przerwała mu brunetka.

  - Za to wszystko co robisz - odpowiedział łagodnie. - Byłem głupi, że zdradziłem cię z Perrie. Jesteś jak anioł. Nie wiem czy byłbym w stanie wspierać matkę osoby, z którą moja ukochana miałaby romans. Jesteś fantastyczna. Żałuję, że w ciebie zwątpiliśmy. To wszystko moja wina. Ja jako twój chłopak powinienem cię bronić, a ja schowałem głowę w piasek. Jestem tchórzem Sel i nie jestem ciebie godzien...

   - Przestań - przerwała mu panna Gomez i musnęła jego usta. Z nieba spadły pierwsze krople deszczu. Ich miłość odrodziła się na nowo. 

  Wspomnienie to powróciło do umysłu Seleny w chwili kiedy mocno przytulała do swojej piersi  bluzę Josha. Po jej policzkach spływały łzy. Teraz oczekiwała już śmierci. Wiedziała, że teraz jest ostatnią osobą, która musi zaznać smaku zemsty A. Pogodziła się już ze swoim losem. Wierzyła, że w niebie będzie z Joshem i swoimi znajomymi. Martwiła się tylko o Amandę, nie chciała, by jej kochana mama cierpiała. Już tak wiele przeszła w swoim życiu, dlatego bolało ją to, że będzie teraz musiała pożegnać się z jedynym dzieckiem. Zamknęła oczy, pragnęła, by te wszystkie myśli od niej odpłynęły. Chciała zaznać teraz spokoju. Odpłynąć, poczuć się jak na spokojnym morzu, które tylko lekko kołysze łódką. Chciała być wolna, wolna jak ptak.
  - Witaj Sel - usłyszała łagodny, znany jej głos. Serce zaczęło jej bić jak po przebiegnięciu maratonu. Szybko otworzyła oczy, a następnie odwróciła się w stronę, z której wydobywał się głos.
  - To nie możliwe - szepnęła na widok A. W szoku zasłoniła usta dłonią, uroniła łzę, która powoli zaczęła spływać po sinym policzku...

piątek, 7 czerwca 2013

XXII

 / Alex Hepburn - Under /

  22 maja 2013, godzina 7.30

  Andrea i Scott oczekiwali na korytarzu na wieści o Austinie. Była to dla nich ciężka noc. Ich drugie dziecko walczyło o życie. Pan Swift przez całą noc zapewniał żonę, że wszystko będzie dobrze. Wierzył, że ich syn wróci do zdrowia. Nie dopuszczał myśli, że Austin może umrzeć. Stracili już Taylor, śmierć drugiego dziecka byłaby dla nich największym ciosem.

  - Państwo Swift? - Salę operacyjną opuściła dr Emeli. Andrea i Scott pokiwali głowami i wstali z miejsca. Dr Sande wzięła głęboki wdech.

  - Mam dla państwa dobrą wiadomość. - Uśmiechnęła się, by dodać rodzinie otuchy. - Operacja się udała, jak obejdzie się bez komplikacji to państwa syn za kilka dni powinien opuścić szpital. Wypadek wyglądał poważnie, ale Austin nie odniósł poważnych urazów.

  - Czy możemy zobaczyć się z synem? - zapytała Andrea, ocierając łzy. Na jej twarzy pojawiła się ulga. Ostatnie godziny były dla niej nie do zniesienia.

  - Tak - odpowiedziała natychmiast dr Emeli. - Austin jest jeszcze nieprzytomny, ale za chwilę powinien się obudzić. Lepiej niech zrobi to w państwa towarzystwie. Demi. - Zwróciła się do pielęgniarki. - Możesz zaprowadzić państwa do sali 402?

  - Tak, oczywiście, pani doktor - zgodziła się radośnie dziewczyna. - Zapraszam za mną.

  - Wszystko będzie dobrze - Emeli szepnęła na ucho pani Swift. - Austin jest młody, ma silny organizm. Proszę już nie płakać.

  - Dziękuję, dziękuję za wszystko - powiedziała Andrea. Doktor Sande uśmiechnęła się radośnie i ruszyła do innych pacjentów.

***

  22 maja 2013, godzina 7.48

A: Kurwa, gdzie jest Calder!?
George: W piwnicy.
A: Nie ma jej tam! George, jesteś pewien, że ją zabiłeś?
George: Tak, przecież chyba, by nie znikła?
A: Ale jej nie ma. Mam nadzieję, że nikt Kurwy nie znalazł?
George: Nie przesadzaj. Mam teraz ważniejsze rzeczy na głowie. Jadę po Gomez i Cuthberta. Spotkamy się w East End.
A: Tylko co z Calder?
George: Później się nią zajmiemy. Spotkamy się na miejscu, kocham.
A: Ja też. 

***

  22 maja 2013, godzina 7.59

  Jade i Tulisa wynajęły mały pokój z oddzielną łazienką w małym motelu na przedmieściach. Na ścianach widniała ciemna tapeta, na środku stało duże, dwuosobowe łóżko. Obok stała szafka nocna. Naprzeciwko było małe okno. Przy oknie stała szafa, a w drugim kącie stół i dwa krzesła. Panna Thirlwall nerwowo chodziła po pokoju.
  Na łóżku leżała nieprzytomna Eleanor, Tulisa próbowała opatrzyć jej ranę w ramieniu. Panna Calder bardzo krwawiła i majaczyła. Nauczycielka zimnymi okładami próbowała zbić jej gorączkę.
  - Ona umrze - szeptała Jade. - Musimy zawieźć ją do szpitala. Tam jej pomogą. Boże! Dopomóż teraz - lamentowała. - Mieliśmy jej pomóc, a nie ją dobić...
  - Przestań! - przerwała jej Tulisa. - Pomożemy jej, ty już jej pomogłaś. Świetnie zagrałaś swoją rolę, kochanie. - Nauczycielka uśmiechnęła się w stronę Jade. - Mam znajomą w szpitalu. Jest ginekologiem, ale może nam pomoże. - Sięgnęła po telefon, wyszła do łazienki i zadzwoniła do Ellie Goulding.
  Panna Thirlwall usiadła na rogu łóżka, na którym leżała Eleanor. Sięgnęła po ręcznik, który następnie zmoczyła w wodzie. - Wszystko będzie dobrze, El - szepnęła i odgarnęła włosy przyjaciółki.
  - Ellie jest już w drodze - poinformowała Tulisa, wychodząc z łazienki. - Ona nam pomoże. Jestem tego pewna.
  - Skąd jesteś taka pewna? - zapytała Jade, spoglądając na nauczycielkę. Ona tylko wzruczyła ramionami.- Nie mów! - krzyknęła dziewczyna. - Z nią też spałaś? - zdziwiła się.
  - Jeśli mam być szczera to tak - odpowiedziała spokojnie Tulisa, siadając na drugim roku łóżka, na którym leżała ranna i nieprzytomna Eleanor.

***

  22 maja 2013, 8.34

  Tina podpisała kopertę imieniem męża, a następnie umieściła w nim list. Wstała zza biurka, sięgnęła po zdjęcia, na którym jest z uśmiechniętym Harrisem.
  - Bardzo cię przepraszam, ale muszę tak postąpić - szepnęła, przejeżdżając palcem po fotografii. - Wiem, że mnie kochasz, ja też cię kocham. Z miłości złamałeś swoje zasady, ale chcę naprawić swoje błędy z przyszłości. Liczę, że mnie zrozumiesz? - Odłożyła fotografię na  miejsce.
  Weszła do przedpokoju, gdzie już czekała na nią spakowana walizka. Spojrzała w lustro, uśmiechnęła się radośnie, teraz chciała zaczął wszystko od nowa. Od osiemnastu lat pragnęła naprawić swoje życie. Teraz miało jej się udać.
  Sięgnęła po okulary przeciwsłoneczne, które umieściła na nosie. Do ręki chwyciła bagaż, była gotowa na nowe życie.
  Na plebani rozległ się strzał...
  Na lustrze pojawiły się krople krwi...
  A wybiegła...

***

  22 maja 2013, 9.03

  Michael wszedł do swojego tymczasowego gabinetu, odłożył pistolet na biurku i usiadł na krześle. Całą noc nie zmrużył oka. Ciągle myślał o A, o nastolatkach z Coronation Street. Po raz pierwszy w swoim życiu zawodowym miał taką sprawę. Wiedział, że teraz liczy się każda sekunda. W gabinecie pojawił się uśmiechnięty Dan.
  - Austin Swift odzyskał przytomność - oświadczył radośnie asystent. - Przed chwilą zakończyłem rozmawiać z doktor Emeli. Po południu będę mógł go przesłuchać.
  - Brawo! - Michael klasnął w dłonie. - Pierwsza dobra wiadomość tego dnia. Mam nadzieję, że on wie kim jest A...
  - Wyznał mi, że wie - przerwał mu asystent, robiąc kawę. - Wiesz, że w czasie seksu wykrzykuje się to co się myśli. Przepraszam, ty nie uprawiasz seksu. - Spojrzał na przełożonego. - Ty tylko fantazjujesz o... - Michael wrzucił w jego stronę długopisem.
  - Nawet w takiej chwili nie możesz przestać myśleć o ruchaniu? - westchnął Trevino, kręcą głową. - Ktoś o mało co nie zabił Austina Swift, George Shelley zaginął, a do tego El prawdopodobnie nie żyje, a ty robisz sobie żarty?
  - Wiem, że kochasz się w Eleanor - odrzekł Dan. - Ale jeśli chcesz jej pomóc to nie siedź na dupie tylko jedź na Coronation Street. Do cholery! Rób coś! - Uderzył z całych sił w blat biurka.

  - Masz rację - rzekł pewnie Michael, wstając z krzesła. - Najpierw zajrzę co dzieje się na Coronation Street, a następnie przyjadę do szpitala, może się czegoś dowiemy od Austina i będziemy mogli działać. Dzięki Dan. - Poklepał przyjaciela po ramieniu.

  - Do usług - szepnął, zalewając kawę wrzątkiem. -  Ruchanie to świetna rzecz- oświadczył asystent. - Liczę, że wkrótce to zrozumiesz.

  - Zobaczymy - odrzekł komisarz, sięgając po broń i opuszczając gabinet.

***
  22 maja 2013, 09.56

  Od samego rana w domu pań Gomez panował chaos. Selena umieściła w małej walizce kosmetyczkę, a następnie zamknęła zamek. Amanda ze strachem w oczach obserwowała córkę. Wiedziała, że ucieczka to najlepsze rozwiązanie. Pani Gomez na własnej skórze przekonała się do czego jest zdolna A. Brunetka położyła walizkę na podłodze, wzięła głęboki wdech i odwróciła się w stronę swojej rodzicielki.

  - Mamuś, wszystko będzie dobrze - szepnęła, kucając przy Amandzie siedzącej na kanapie. - Nie takie dramaty przechodziłyśmy. Pamiętasz jak uciekałyśmy przed tatą?

  - Pamiętam - westchnęła pani Gomez, ocierając łzę. - Byłaś wtedy taka silna, dojrzała. Byłam z ciebie taka dumna. - Odgarnęła córce włosy z czoła.

  - Kocham cię mamuś - szepnęła dziewczyna. - Pamiętaj o tym zawsze i wszędzie...

  - Nie mów tak - przerwała jej Amanda. - To nie jest pożegnanie, to wszystko wkrótce się skończy. Zapamiętaj to!

  - Zapamiętam. - Kąciki ust Seleny lekko podniosły się do góry. Próbowała podnieść matkę na duchu. Chciała ukazać jej, że jest silna. W rzeczywistości było inaczej. Czuła się jak dziecko, które zgubiło się w wielkim tłumie. Teraz sama musiała stawić czoło swoim fobiom. Nikt nie mógł jej teraz pomóc, była tym sama.

  - Gotowa? - Do salonu wszedł Josh. Był bardzo poważny. Zrozumiał, że zabawa się już skończyła, a teraz przyszedł czas, by spojrzeć prawdzie prosto w oczy. Nie było już od tego ucieczki.

  - Tak - odrzekła cicho. - Chciałam się tylko pożegnać z mamą. - Mocno przytuliła Amandę. - Zajmij się panią Calder - szepnęła jej na ucho. - Komisarz Trevino rozwiąże tę sprawę. Wierzę w niego. - Selena wstała i wskazała na walizkę, Josh natychmiast po nią sięgnął.

  - Do zobaczenia pani. - Pożegnał się z matką swojej ukochanej.

  - Trzymaj się Joshy. - Pani Gomez próbowała się uśmiechnąć, ale jej usta wskazały tylko grymas. - Bezpiecznej podróży. Będziemy się za was modlić - dodała na koniec.

  Selena ostatni raz spojrzała na swoją rodzicielkę. Z całych powstrzymywała się, by się nie rozpłakać. Wzięła głęboki wdech, rozejrzała się po salonie, by następnie ruszyć za Joshem.

  Czy Selena spotka się jeszcze z mamą?

***

  22 maja 2013, 10.02

  Jade podeszła do okna, lekko odsłoniła zasłonę. Na zewnątrz świeciło piękne, wiosenne słońce. Dziewczyna zmrużyła oczy. Tulisa siedziała przy Eleanor, zmieniając jej okłady. Usłyszały pukanie do drzwi.
  - Otworzysz? - nauczycielka poprosiła pannę Thirlwall. Ona kiwnęła tylko głową i podbiegła do drzwi. Powoli je otworzyła. Za drzwiami stała blondynka.
  - Jestem Ellie Goulding - przedstawiła się. - Czy jest Tulisa?
  - Tak - odrzekła Jade, przepuszczając ją w drzwiach. - Myśleliśmy, że już nie przyjedziesz. Z El jest co raz gorzej. Musisz nam pomóc.
  - Bardzo przepraszam - szepnęła Ellie. - W mieście są korki, a do tego dzielnica, w której leży Coronation Street jest otoczona przez policję. - Co tu mamy? - Spojrzała na nieprzytomną Eleanor.
  - Musisz nam pomóc - odezwała się nauczycielka. - Wczoraj została postrzelona z bliskiej odległości - poinformowała doktor Goulding, wskazując na pannę Calder.
  - Zobaczę co da się zrobić - westchnęła Ellie. Zdjęła opatrunek z ramienia. Rana krwawiła. Sięgnęła po czyste bandaże. - Widzę, że kula przeszła przez wylot. To bardzo dobrze, ale ona musi trafić do szpitala. W ranę może wdać się zakażanie i trzeba ją zaszyć, a do tego mogła stracić dużo krwi. Nie ma na co czekać - spojrzała na przerażoną Jade i Tulisę. - Jestem samochodem.
  - Nie da jej się pomóc tutaj na miejscu? - zapytała nie pewnie panna Contostavlos. - Bardzo cię proszę Ellie. - Spojrzała na nią błagalnym wyrazem twarzy.
  - Bardzo mi przykro - odpowiedziała doktor Goulding. - Jeśli chcecie, by żyła to musicie zawieźć ją do szpitala. To jedyne dobre rozwiązanie.
 
  - Niech będzie - zadecydowała Jade. - Musimy być teraz silne. Damy radę. Prawda?
  - Pomożesz nam? - Tulisa zapytała Ellie.
  - Oczywiście - odrzekła pani doktor. - Tylko musicie mi pomóc.

***

  22 maja 2013, 10.24


  - Boję się - szepnęła Selena w stronę Josha, który prowadził auto. - Co jeśli A zrobi coś naszym bliskim? Wiesz, że już chciało zabić moją mamę?

  - Wiem o tym Sel - odrzekł, dotykając jej kolana. - Ale musimy również myśleć o sobie. Zobacz to wydarzyło się przez ten rok. Straciliśmy przyjaciół, znajomych. Nasze przyjaźnie i miłości się rozpadły. Ten koszmar musi się skończyć. Komisarz Trevino rozwiąże tę sprawę.

  - Tak myślisz? - zapytała brunetka, kładąc głowę na ramieniu ukochanego. Josh był jej ostatnią ostoją. Marzyła tylko, by ten cały koszmar się już skończył. Zakopanie ciała Amelii uznała za największy błąd jaki popełniła w swoim życiu, ale czy ktoś mógł to przewidzieć?

  Josh gwałtownie zahamował. Na ulicę wbiegł przerażony George. Cuthbert zatrzymał auto na poboczu i wraz z Seleną opuścił samochód. George podbiegł do nich. Panna Gomez rzuciła mu się w ramiona.

  - Gdzie byłeś? Co się z tobą działo? - zaczęła w radości zadawać pytania.

  - To nie jest teraz ważne! - przerwał jej. - Musicie iść ze mną - zarządził. - Udało mi się uciec A, musimy się teraz trzymać razem.

  - Gdzie mamy z tobą iść? - zapytał Josh. - Policja kazała nam wyjechać z Londynu.

  - Już na to za późno - odrzekł George. - Konfrontacja z A jest nieunikniona. Nie możemy teraz chować głowy w piasek. Nie możemy ciągle bać się A.

  - Geo ma rację - Selena poparła przyjaciela. - Musimy pokonać A, a nie dopuścić, by ono pokonało nas.

  - No właśnie. - Shelley pokiwał głową. - Wszystko zależy od was. Mi udało się uciec. Ją da się pokonać.

  - Ja idę z Georgem - oświadczyła brunetka. - Josh, jeśli mnie kochasz pójdziesz za mną. Proszę cię, stawmy czoła A. W trójkę jesteśmy silniejsi.

  - Sel  ma rację - odezwał się George. - Co ty na to, Josh? - Spojrzał na znajomego. - Razem przeciwko A?

  - Niech wam będzie - zgodził się Cuthbert.

***

  22 maja 2013, 11.01

  Michael zatrzymał auto na parkingu przed szpitalem. Zamknął za sobą drzwi, a następnie ruszył w stronę wejścia. W drzwiach przepuścił pielęgniarkę śpieszącą się z dokumentami. Dan poinformował go, że Austin nadal nie odzyskał przytomności. Powoli maszerował korytarzem.
  - Pomocy!- Po korytarzu rozległy się błagania Jade, Ellie i Tulisy, te dwie ostatnie niosły nieprzytomną Eleanor. Michael natychmiast podbiegł w ich kierunku.
  - O Boże- szepnął jak tylko zobaczył nieprzytomne ciało swojej ukochanej. Szybko odebrał Eleanor z rąk Ellie i Tulisy. Rana dziewczyny bardzo krwawiła. - Wszystko będzie dobrze - szepnął, spoglądając na bladą twarz panny Calder.
  - Emeli! Musisz nam pomóc! - Ellie krzyknęła w stronę doktor Sande, rozmawiającej z pacjentem. Obok nich pojawiła się również pielęgniarka Demi.
  - Szybko do zabiegowego! - zarządziła Emeli. Demi wskazała Michaelowi gdzie ma się skierować.Komisarz ruszył za nią. - Musicie tutaj zostać - doktor Sande, zwróciła się do Ellie, Jade i Tulisy. 

***

  22 maja 2013, 11. 23

  Selena, George i Josh zbliżali się do starego, opuszczonego domu. Panna Gomez mocno ściskała dłoń swojego ukochanego. Shelley przez cały czas nie odezwał się do nich ani słowem.
  - Jesteśmy na miejscu - oświadczył powoli wchodząc po schodach. - Tutaj podejmiemy decyzję co mamy teraz robić. - Otworzył drzwi i przepuścił swoich znajomych. Selena z Joshem nie pewnie weszli do środka. - Wjedzie na lewo - wskazał Geo. - Para wykonała polecenie. Weszli do dużego pomieszczenia z kratami w oknach. George szybko sięgnął po kratę, która była w drzwiach i zamknął przyjaciół na klucz.
  - Co ty robisz!? - krzyknęła Selena, podbiegając do karty. - Geo?
  - Chyba sobie żartujesz, Shelley? - Josh z całych sił próbował wyrwać kraty. - Niech tylko się dorwę w swoje ręce.
  - Jak mogłeś? - szepnęła Selena, która następnie upadła na kolana i zaczęła płakać.
  George sięgnął po czarną bluzę, która wisiała na ścianie. Założył ją, a następnie założył kaptur.
  - Witaj Sel - zwrócił się do brunetki. - Witaj Joshy - zwrócił się do chłopaka. - Zdziwieni?  Perrie była, Eleanor również - zaśmiał się triumfalnie, odwrócił się na pięcie i ruszył przed siebie.
  - Ty skurwysynie - wysyczał Josh. - Zabiję cię! - Selena zaczęła płakać jeszcze bardziej. Cuthbert ukląkł i mocno ją przytulił. - Wszystko będzie dobrze - szepnął jej do ucha. - Nasza miłość wszystko przezwycięży - dodał po chwili.

***

  22 maja 2013, 11.47

George: Mam ich!
A: To dobrze! 
George: Co mam z nimi zrobić?
A: Masz ich przewieźć do East End. Tylko nadal nie wiem co z Calder.
George: Daj Sobie spokój z tą dziwką! Do zobaczenia na miejscu.
A: Nie mogę uwierzyć, że to koniec! Kocham Cię!
George: Ja ciebie też!

***

  22 maja 2013, 12.04

  Josh próbował uspokoić zrozpaczoną Selenę, nie mogła uwierzyć, że to George okazał się zdrajcą. Zawsze był taki cichy i spokojny. Nigdy się nie spodziewała, że może być zdolny do takich rzeczy. Teraz oczekiwali tylko na cud.
  - Jak się czujecie? - zapytał George, trzymając w ręku pistolet. - Konfrontacja z A zbliża się wielkimi krokami. Jesteście przygotowani?
  - Dlaczego to robisz? - odezwała się Selena. - Dlaczego mścisz się za Amelię? Kim ona dla ciebie była? Proszę powiedz mi. - George zaczął się śmiać.
  - Myślicie, że jestem A? Tak? - próbował dopytać się Shelley. Para pokiwała niepewnie głową. - Ja nie jestem A - oświadczył. - Jestem S, ja was dopiero zabiorę na spotkanie z A. - Namierzył pistoletem prosto w Selenę, a następnie pociągnął za spust. Josh w ostatniej chwili zasłonił ją swoim ciałem.


***

  22 maja 2013, 12.52

  St. Pancras International był jednym z najlepszych i najnowocześniejszych dworców kolejowych w Londynie. Po dwóch godzinach i dwudziestu minutach na peron trzeci wjechał pociąg z Paryża. Wśród wysiadających pasażerów był Niall. Szybko przedostał się przez tłum, przebiegł przez płytę peronu i wybiegł na ulicę. Na rogu zobaczył postój taksówek, wsiadł do pierwszej z nich. Podał kierowcy kartkę z adresem, gdzie miał go zawieźć. Taksówka ruszyła spod dworca.

  Czy Niall zdąży wyznać prawdę?

  Czy A zostanie pokonane?

  Czy prawda wyjdzie na jaw?

  Tego dowiecie się wkrótce...